Jaki budżet reklamowy jest potrzebny w e-commerce?
Zależy od marży, ceny produktu i celu. Na konsultacji policzymy próg opłacalności i zaproponujemy realny budżet startowy — bez naciągania.
Łączymy Google Ads i Meta Ads w jeden system sprzedażowy oparty na danych. Liczymy się z ROAS i marżą, a nie z liczbą wyświetleń.

Jak zdobywamy klientów w tej branży
W e-commerce nie chodzi o „bycie widocznym” — chodzi o rentowną sprzedaż. Dlatego każdą kampanię budujemy wokół jednej liczby: ile złotówek przychodu wraca z każdej złotówki wydanej na reklamę. Resztę traktujemy jako narzędzia do osiągnięcia tego celu.
Zanim uruchomimy choć jedną reklamę, porządkujemy fundament: śledzenie konwersji, wartości koszyka, feed produktowy i strukturę konta. Bez czystych danych nawet najlepszy budżet pracuje po omacku — a my nie zgadujemy, tylko mierzymy.
Budżet rośnie, a zysk nie. Zwykle to kwestia złej struktury kampanii, błędnego śledzenia wartości i braku separacji marż między produktami.
Sprzedaż jest, ale po odjęciu kosztów reklamy i produktu zostaje niewiele. Optymalizujemy pod realny zysk, nie pod sam obrót.
Ruch przychodzi, ale nie wraca. Budujemy remarketing i sekwencje odzysku, które domykają sprzedaż i podnoszą wartość klienta w czasie.
Na czym się opieramy
Zaczynamy od audytu śledzenia: Pixel + Conversions API po stronie serwera, przekazywanie realnej wartości zamówienia, deduplikacja zdarzeń. To fundament, na którym algorytmy Google i Meta podejmują decyzje — jeśli dane są dziurawe, optymalizacja jest fikcją.
Następnie segmentujemy asortyment według marży i rotacji. Bestsellery, produkty wysokomarżowe i „magnesy” na nowych klientów dostają osobne strategie i budżety — bo nie każda sprzedaż jest tyle samo warta.
Na końcu budujemy pełny lejek: zdobycie nowego klienta (prospecting), domknięcie (remarketing) i zwiększenie wartości w czasie (cross-sell, e-mail, lojalność). Skalujemy to, co rentowne, i odcinamy to, co tylko wygląda dobrze w raporcie.
Prowadzimy oba kanały — osobno lub łącznie, zależnie od Twoich celów i budżetu. Dobierzemy zakres dopasowany do specyfiki branży.
Google łapie klienta w momencie intencji zakupowej — gdy aktywnie szuka produktu. To najgorętszy ruch, jaki możesz kupić.
Meta (Facebook i Instagram) buduje popyt i domyka sprzedaż — od pierwszego zetknięcia z marką po powrót do porzuconego koszyka.
Standardowa agencja pokaże Ci „ładny ROAS”. My pytamy, ile realnie zostaje w kieszeni po kosztach produktu i reklamy.
Conversions API i pomiar po stronie serwera to u nas baza, nie dodatek za dopłatą. Bez tego dane w erze ograniczeń prywatności są niepełne.
Łączymy zdobycie, domknięcie i lojalność w jeden system — zamiast palić budżet na oderwane kampanie bez wspólnej logiki.
Zależy od marży, ceny produktu i celu. Na konsultacji policzymy próg opłacalności i zaproponujemy realny budżet startowy — bez naciągania.
Pierwsze dane spływają w ciągu kilku–kilkunastu dni, ale stabilny, skalowalny wynik to zwykle kwestia pełnego cyklu optymalizacji. Działamy na danych, nie na obietnicach.
Tak. Konfiguracja feedu produktowego, Pixela, Conversions API i konwersji to część naszej pracy — bez tego kampanie nie mają solidnego fundamentu.
Bezpłatna konsultacja, na której wskażemy konkretny plan działania dla Twojej branży. Odpowiadamy w 24h.
Umów bezpłatną konsultację