O branży: dlaczego nieruchomości to wymagający rynek
Nieruchomości to jedna z najtrudniejszych branż w marketingu efektywnościowym. Pojedyncza transakcja ma ogromną wartość, ale proces decyzyjny klienta jest długi, emocjonalny i rozłożony na tygodnie albo miesiące. Kupujący porównuje oferty, sprawdza wiarygodność dewelopera lub biura, odwiedza inwestycje i konsultuje decyzję z rodziną. To oznacza, że pojedyncze kliknięcie rzadko kończy się natychmiastowym kontaktem.
Do tego dochodzi wysoka konkurencja i drogie słowa kluczowe — frazy związane z mieszkaniami, działkami czy kredytami należą do najdroższych w Google Ads. W takim środowisku wygrywa nie ten, kto przepala największy budżet, lecz ten, kto najtrafniej dociera do osób z realnym zamiarem zakupu i prowadzi je przez cały proces decyzyjny.
Wyzwanie: dużo zapytań, mało realnych klientów
Klient zgłosił się do nas z typowym dla tej branży problemem: kampanie generowały ruch i zapytania, ale większość z nich była niskiej jakości — przypadkowe formularze, osoby „tylko pytające”, kontakty bez budżetu. Dział handlowy tracił czas na leady, które nie miały szans zamienić się w transakcję.
Naszym zadaniem było odwrócenie tej proporcji: zamiast maksymalizować liczbę tanich kliknięć, mieliśmy dostarczać mniej, ale znacznie bardziej wartościowych zapytań — od osób, które realnie rozważają zakup i mają zdolność finansową.
Nasze podejście: jak zdobywaliśmy leady
Zaczęliśmy od fundamentu, który większość kamponii pomija: poprawnego śledzenia konwersji i przekazywania ich realnej wartości. Bez tego algorytm Google optymalizuje „w ciemno”. Skonfigurowaliśmy mierzenie jakościowych zdarzeń — wypełnień formularza i połączeń telefonicznych — oraz przypisaliśmy im wartość biznesową, dzięki czemu system uczył się szukać klientów podobnych do tych, którzy faktycznie zostawiali wartościowy kontakt.
Następnie precyzyjnie zawęziliśmy targetowanie: lokalizacja inwestycji, intencja zakupowa i frazy o wysokim zamiarze, z konsekwentnym wykluczaniem ruchu przypadkowego. Komunikację oparliśmy na konkretach i dowodach — atutach inwestycji, lokalizacji i wiarygodności firmy — bo w decyzji o dużej wartości zaufanie jest walutą.
- Konfiguracja śledzenia konwersji i przypisanie im realnej wartości
- Smart Bidding optymalizowany pod wartość leada, nie pod liczbę kliknięć
- Precyzyjne targetowanie geograficzne wokół lokalizacji inwestycji
- Konsekwentne wykluczanie fraz i ruchu o niskim zamiarze zakupowym
- Remarketing podtrzymujący kontakt przez cały, długi proces decyzyjny
- Komunikacja oparta na dowodach: realizacje, lokalizacja, atuty oferty
Wyniki: realne dane z konta Google Ads
Po 30 dniach prowadzenia i codziennej optymalizacji kampania osiągnęła wyniki, które mówią same za siebie. Przy budżecie 17,9 tys. zł wygenerowaliśmy 8,41 tys. konwersji o łącznej wartości 125 tys. zł — co przełożyło się na rzeczywisty ROAS na poziomie 700,35%. Oznacza to, że każda złotówka zainwestowana w reklamę zwróciła się ponad siedmiokrotnie.
Co ważne, nie była to optymalizacja pod „ładny wykres”, lecz pod realne, jakościowe zapytania, z którymi dział handlowy mógł faktycznie pracować. Poniższy zrzut pochodzi bezpośrednio z panelu Google Ads klienta i przedstawia wyniki za okres od 5 maja do 3 czerwca 2026.

Efekt w skrócie
- 700,35% rzeczywistego ROAS — ponad 7-krotny zwrot z budżetu
- 125 tys. zł wartości konwersji przy 17,9 tys. zł kosztu
- 8,41 tys. wartościowych konwersji w 30 dni
- Leady jakościowe, z którymi realnie pracował dział handlowy
Wyniki dotyczą konkretnego konta i okresu (zrzut z panelu Google Ads). Rezultaty w marketingu zależą od branży, budżetu, oferty i konkurencji — nie stanowią gwarancji identycznych efektów.
